


|
MENU
![]() POLECANE
![]() POPULARNE
![]() CYTATY
"Kiedy więc spotkacie tych, którzy nie wierzą, to uderzcie ich mieczem po szyi; a kiedy ich rozbijecie, to mocno zaciśnijcie na nich pęta" .......Koran,XLVII,4 Są tacy, którym się wydaje, że warunki w Iraku są takie, że mogą nas tam bezkarnie atakować. Moja odpowiedź brzmi dorwijcie ich ........G.Bush, 2003r. ![]() REKLAMA
![]() |
![]() 5 lipiec 2009 Czyżby Olechowski wiedział już, że PO nie przetrwa, czyżby poczuł skąd wieje wiatr i rozpoczął kolejną w swym życiu woltę?
Piszę kolejną, bo polityk ten od przeszło 25 lat sprawnie porusza się po salonach elit, zawsze wiedząc gdzie skupi się władza. Już w latach 80-ych poprzedniego stulecia, był pracownikiem Banku Światowego a później pierwszym zastępcą prezesa NBP. Był przy okrągłym stole i choć stał po "ciemnej stronie mocy" wkrótce sprawnie zmienił orientację i stał się stałym członkiem kolejnych rządów "solidarnościowych". Mimo ze kojarzony jest ze środowiskiem liberalnym, został ministrem spraw zagranicznych "antyliberalnego", prawicowego rządu Jana Olszewskiego, by opuścić go tuż przed jego upadkiem. Szybko odnalazł się później przy Lechu Wałęsie, w owym czasie będącym głównym rozgrywającym polskiej sceny politycznej i z jego nadania wszedł do postkomunistycznego rządu SLD-PSL by przetrwać w nim aż do końca epoki swego patrona, Wałęsy. Kiedy w Polsce w wyniku "afery Rywina" doszło do potężnejgo zawirowania na scenie politycznej, Olechowski nie tylko przetrwał burzę, ale wzmocnił swą pozycję, współtworząc siłę rządzącej dziś partii - PO. Jeżeli zatem dziś Andrzej Olechowski opuszcza Platformę, możemy być pewni, że jej dni są policzone. Patrząc na sondaże może to się wydawać dziwna opinia, stabilne poparcie na poziomie 50%, przychylność mediów, poklask zagranicy. Wydawać by się mogło, że Tuskowi i jego partii nic nie jest w stanie zaszkodzić, a jednak Olechowski zwija żagle i szuka nowego okrętu. Nie oszukujmy się, PO nie stała się partią władzy dziś, jak argumentuje były tenor, jest nią od dawna. Zatrata programu? Nie widzę w ostatnim czasie jakichkolwiek zmian, PO od programu odeszła już w chwili zawierania koalicji z ludowcami. Już wtedy przepadł podatek liniowy i reforma KRUS, więc skąd zarzuty pana Andrzeja? Być może jakieś światło na tą sprawę mogłoby rzucić uczestnictwo Olechowskiego w Grupie Bilderberg i Komisji Trójstronnej. Grupa ta, przez wielu uznawana za nieformalny "rząd światowy" debatowała w maju nad dalszym rozwojem kryzysu. Według przecieków uzgodniono "gwałtowny rozwój wydarzeń", co oznacza, że zamiast długotrwałego, pełzającego kryzysu, elity chcą krótkiego i niestety bolesnego jego przebiegu. Jakakolwiek decyzja zapadła na nieformalnych naradach, zna ją prawdopodobnie Andrzej Olechowski i jego dzisiejsza "zmiana barw" może uwiarygodniać wspomniane powyżej przecieki. W sytuacji gwałtownego załamania gospodarczego, plajty przedsiębiorstw czy bankructw w sektorze bankowym, nastroje społeczne nie tyle się pogorszą, co wręcz załamią. Możemy się wówczas spodziewać rewolucji (oby tylko w sferze politycznej) porównywalnej z tym, co się stało po aferze Rywina lub też, co stało się udziałem Italii po aferze korupcyjnej końca lat 80-tych. Całkiem możliwe jest całkowite zmiecenie nie tylko rządów, ale wszystkich dotychczasowych sił politycznych, wszystkich ludzi kojarzonych z dotychczasowym systemem politycznym.
Sytuacja taka jest groźna. Nikogo nie trzeba przekonywać, że po władzę leżącą na ulicy, łatwo może schylić się pozbawiony skrupułów populista czy demagog. Wydarzenia rozgrywają się wówczas tak szybko, że nikt nie zdoła odróżnić psychopaty od uczciwego człowieka. Ale z drugiej strony, w takim przewrocie tkwi także ogromny potencjał nadziei. Być może tak radykalne oczyszczenie stajni Augiasza, którą się stało nasze życie publiczne, okazałoby się dla Narodu zbawienne. Być może wreszcie odezwałaby się "Opatrzność Boska" i wyniosła do władzy ludzi całkiem nowych, nieuwikłanych w układy, nieskażonych, dziewiczych. Zdaję sobie sprawę, że to co piszę brzmi jak idealizm, w dodatku inspirowany poglądami religijnymi, których w dzisiejszym świecie nie wypada eksponować. Nic jednak nie poradzę na to, że w swym życiu widziałem już kilka takich nieomal cudownych ingerencji Opatrzności w życie polityczne naszego kraju. Wybór papieża z Polski, pierwsza pielgrzymka, podczas której nastąpiło odkrycie przez zatomizowane społeczeństwo, iż są Narodem - nie garstką, grupą, ale wielomilionowym Narodem. A później Sierpień 80, festiwal solidarności, rzecz kompletnie niewyobrażalna dla tych, którzy tego nie przeżyli. Wreszcie w latach ostatnich, już nie tak spektakularne, ale bardzo wymowne przykłady, gdy wydawać by się mogło solidne budowle waliły się w przeciągu tygodni. Tak było w 1997 r., gdy po jednej wypowiedzi premiera Cimoszewicza i po całkowicie losowym wypadku, jakim była powódź - załamało się poparcie postkomunistów z SLD. Druga taka sytuacja powtórzyła się w 2002 r. Partia Millera osiągnęła wówczas wszystko, absolutna dominacja w Parlamencie, własny prezydent, własne media i nagle krach. Wszystko upadło przez jedno głupie nagranie korupcyjnej oferty. Partia, która miała 45% poparcia w ciągu roku zeszła do 5%. Do tej pory, mimo wielu szans dawanych nam przez Opatrzność, nie potrafiliśmy wykorzystać szansy. Być może teraz będzie inaczej. Ale jeśli ma być inaczej nie możemy po raz kolejny popełnić tego samego błędu - nie możemy dać się oszukać cwaniakom. Andrzej Olechowski nie stworzy nowej jakości, miał na to 25 lat i nie zrobił nic, dlaczegóżby teraz miał się w nim nagle obudzić talent "męża stanu"? Śmiem podejrzewać, że jest on całkowicie bezideowym, ale za to posłusznym wykonawcą czyichś planów wobec Polski. Jego zadanie jest proste, zbudować nową Platformę, bez względu na to czy będzie się ona nazywała Partią czy Stronnictwem Demokratycznym i w trudnych warunkach "społecznej rewolty" nie dopuścić by władza wymknęła się z rąk elit. Tym razem jednak ten numer nie przejdzie. I nie dlatego bynajmniej, że wyczerpał się talent pana Andrzeja do stwarzania pozorów, formułowania programów, w których poza sloganami nie ma nic. Nie, tym razem, jeśli dojdzie do zmian to dokonywać ich będzie społeczeństwo nie tyle zniesmaczone czy oburzone, ale doprowadzone do wściekłości, społeczeństwo, które znajdzie się na granicy rozpaczy wywołanej stratą pracy czy oszczędności. A w takich warunkach, socjotechnika, umiejętność zarządzania kryzysem czy sztuka kontrolowanych zmian, zawięść mogą na całej linii. konserwa Podobne artykuły:
|
NOWOŚCI NA STRONIE
![]() OPIS
Serwis polityczny, poświęcony w głównej mierze "Zderzeniu Cywilizacji",
czyli konfliktowi Zachodu, ze światem Islamu, na okrasę poważnych tematów znajdziesz tu także trochę lżejszą tematy ![]() LOGO
![]() REKLAMA
|

