MENU
POLECANE
POPULARNE
CYTATY

"Kiedy więc spotkacie tych, którzy nie wierzą, to uderzcie ich mieczem po szyi; a kiedy ich rozbijecie, to mocno zaciśnijcie na nich pęta" .......Koran,XLVII,4

Są tacy, którym się wydaje, że warunki w Iraku są takie, że mogą nas tam bezkarnie atakować. Moja odpowiedź brzmi dorwijcie ich ........G.Bush, 2003r.

REKLAMA

   22 Kwiecień 2009
 Casus Belli
Casus belli - zapomniane wyrażenie dawnego ładu międzynarodowego, dziś znane już chyba tylko amatorem takich gier strategicznych jak "Europa Universalis". W swobodnym tłumaczeniu oznacza po prostu "okazję do wojny", w rzeczywistości casus belli nie jest i nigdy nie było formalnym wymogiem rozpoczęcia działań wojennych. Znaczenia to łacińskie sformułowanie, nabiera najczęściej dopiero w pracach historycznych, ex post opisujących wszelkie okoliczności i powody, które do wojny doprowadziły. Taki też jest sens zabiegów podejmowanych przez planujących wojnę, a zmierzających do tego, by ich decyzje były w podręcznikach historii, choć w części usprawiedliwione - zdobyć przekonujące casus belli.

Ideałem jest, jeśli powód do wojny istnieje faktycznie, czyli możliwości dyplomatycznego rozwiązania konfliktu, uległy wyczerpaniu, a sprzeczność interesów dwóch stron konfliktu jest na tyle duża, że musi zostać w jakiś sposób rozwiązana. Tak bywa najczęściej w przypadku sporów terytorialnych, aneksji czyjegoś terenu, ataku na obywateli jednej ze stron. Pokrzywdzona takimi działaniami strona ma wtedy wyraźny casus belli do podjęcia działań militarnych. Tak jednoznaczne sytuacje występują jednak coraz rzadziej, ostatnim przykładem tak klarownego powodu do wojny, była aneksja Kuwejtu przez Irak
Najczęściej konflikty rodzą się z dziesiątek, czy nawet setek bardziej lub mniej poważnych rozbieżności, które po osiągnięciu pewnej masy krytycznej wydają się dla decydentów, nierozwiązywalne w żaden inny sposób jak tylko poprzez wojnę. Klasycznym tego przykładem jest wybuch I wojny światowej, który był tylko pieczęcią na procesie toczącym Europę, od co najmniej kilkudziesięciu lat. Narastające rozbieżności między blokami państw, widmo utraty dominacji na morzach przez Anglię na rzecz Niemiec, chęć rewanżu Francuzów za 1870, wreszcie austrowęgiersko - rosyjska walka w wpływy w Europie środkowo-wschodniej - to wszystko złożyło się na to, co nazwałem powyżej masą krytyczną.

Brak jednego wyraźnego powodu, nie zmniejsza jednak w żaden sposób zainteresowania stron pozyskaniem odpowiedniego casus belli. Jeśli nie da się go w prosty sposób wyartykułować, należy go stworzyć. Taki tok myślenia sprawił, że w większości ostatnich konfliktów i wojen rolę casus belli spełniała prowokacja. Swą inaugurację metoda ta miała 28 czerwca 1914 r. Zamach w Sarajewie, bez względu na to, kto za nim stał, czy byli to Serbowie, czy może wywiad rosyjski, bądź niemiecki, spełnił swoją rolę. Stał się iskrą na beczkę z prochem. Stał się dla Wiednia wystarczającym powodem by wreszcie rozpocząć to, co wisiało w powietrzu od lat. Niewiele brakowało a rząd w Belgradzie przyjąłby warunki ultimatum, jednak zaczętej gry przerwać już nie można, Rosja czym prędzej wystąpiła z gwarancjami, co usztywniło stanowisko Serbów. Tak na marginesie to ten numer z gwarancjami ze strony silniejszego sojusznika powinien nam coś przypominać coś, co również było misterną prowokacją i można rzec, ukierunkowało agresję III Rzeszy na wschód, zamiast planowanego przez Hitlera uderzenia na Zachód. Jednakże to nie brytyjskie gwarancje dla polskiego rządu były tym, co w późniejszej historiografii miało pełnić rolę casus belli. Prowokacja gliwicka była tak toporna, jak jej autor Heinrich Himmler. Trzeba było mieć przeogromną wiarę w zwycięstwo, a co za tym idzie, przyszłe autorstwo podręczników historii, by wierzyć, że tak grubymi nićmi szyta prowokacja spełni swą rolę.
Zresztą niewiele większą starannością popisali się wcześniej Japończycy. Wysadzenie 18 września 1931 r. odcinka należącej do Japonii, Kolei Południowo-mandżurskiej i oskarżenie o ten akt terroru Chin, stało się pretekstem do aneksji Mandżurii i rozpoczęcia wojny w Azji.

Największa wojna drugiej połowy XX wieku, wojna wietnamska także swe początki bierze z prowokacji. Oczywiście, nie tyle sama wojna w Indochinach, co amerykańskie w nią zaangażowanie. Wszystko zaczęło się w nocy 4 sierpnia 1964 r., kiedy trzy północnowietnamskie okręty patrolowe ostrzelały amerykańskie torpedowce, znajdujące się na pełnym morzu. Incydent ten potraktowany został wówczas, jako casus belli i następnego dnia USA rozpoczęły zmasowane naloty, zaś trzy dni później Senat Stanów Zjednoczonych dał prezydentowi Johnsonowi przyzwolenie na eskalację działań zbrojnych. Dopiero 30 lat później ujawniono tajne dokumenty Pentagonu związane z tamtą nocą. Okazało się wtedy, że nie było żadnego ataku wrogich okrętów a całe zdarzenie było zwykłą mistyfikacją ze strony administracji i CIA.

1   2  

NOWOŚCI NA STRONIE
OPIS
Serwis polityczny, poświęcony w głównej mierze "Zderzeniu Cywilizacji", czyli konfliktowi Zachodu, ze światem Islamu, na okrasę poważnych tematów znajdziesz tu także trochę lżejszą tematy
LOGO
szablony stron Startowa Archiwum newsów Spiski i inne dziwactwa Galeria Sondaże Kontakt Forum